Żelazne Serce Nowej Wsi Królewskiej”– Historia, którą trzeba znać!
Drodzy Czytelnicy,
Praca nad historią Nowej Wsi Królewskiej w kontekście kowalstwa i „Starej Kuźni”, którą prowadzę od kilku miesięcy, zaowocowała zebraniem sporej ilości materiału. Aby rzetelnie przedstawić dynamikę zmian naszej miejscowości, zdecydowałem się podzielić tę opowieść na dwie części. Tekst wzbogaciłem o unikalne, archiwalne fotografie, które pozwalają zobaczyć świat, którego już nie ma.
W tej, pierwszej części, przyjrzymy się przemianie sielskiej osady z 1254 roku w nowoczesne, rzemieślnicze przedmieście. Zobaczycie, jak budowa kolei żelaznej, cementowni oraz ZNTK wymusiła gwałtowny rozwój rzemiosła – od zaledwie czterech kowali w 1845 roku do osiemnastu fachowców w okresie międzywojennym. To opowieść o czasie „boomu”, gdy rolnicy stawali się kamienicznikami, a krajobraz wsi wypełniły okazałe kamienice czynszowe.
Zapraszam do lektury i przejrzenia galerii zdjęć. Druga część – poświęcona konkretnie sadze rodów kowalskich i tajemnicom kuźni przy dawnej Groschowitzerstr. 20 – ukaże się już wkrótce.
Stara Kuźnia – Żelazne Serce Nowej Wsi Królewskiej. Część I
Historia Nowej Wsi Królewskiej (Königlich Neudorf) to nie tylko stare mury, ale przede wszystkim ludzie. Przez wieki kuźnie były punktami orientacyjnymi na mapie naszej miejscowości, miejscami spotkań gospodarzy i centrami lokalnej techniki. Choć dziś w krajobrazie dzielnicy nie słychać już uderzeń młota, pamięć o kowalach wciąż żyje w naszych rodzinnych wspomnieniach. Obsługiwali oni nie tylko tutejszych rolników, ale i podróżnych przemieszczających się dawnym traktem z Opola w stronę Groszowic do Kędzierzyna. Pierwsze udokumentowane ślady kowalstwa w naszej wsi sięgają końca XVIII wieku.
Rozwój osadnictwa i gospodarki Nowej Wsi Królewskiej (Königlich Neudorf)
Historia miejscowości nierozerwalnie wiąże się z jej położeniem na obrzeżach Opola oraz pełnieniem funkcji zaplecza gospodarczego dla miasta. Choć najstarsze wzmianki o miejscowości, (jako Nova Villa) pochodzą z dokumentu dotacyjnego z 1254 roku, przez stulecia pozostawała ona typową osadą rolniczą o charakterze służebnym wobec opolskich parafii.
Przełomowym momentem dla statusu wsi było przejście Śląska pod panowanie pruskie. W 1784 roku miejscowość zyskała człon „Królewska”, podlegając bezpośrednio Królewskiej Kamerze w Opolu (Königliche Kammeramt Oppeln). Według danych z tego okresu, wieś zamieszkiwało 381 osób, a struktura społeczna opierała się na rolnikach, zagrodnikach oraz chałupnikach. Szczegółowy obraz warunków życia i pracy na przełomie wieków przynosi Urbarz z 27 czerwca 1800 roku, który w 590 paragrafach precyzyjnie definiował obowiązki poddanych oraz prawa zarządu majątku królewskiego, wymieniał też pierwszych rzemieślników. To właśnie tam pojawia się pierwszy udokumentowany kowal o nazwisku Schwierz. W tamtym czasie wieś nie miała jeszcze własnego kościoła, ale tętniła życiem w gospodzie i właśnie w dymiącej kuźni.
W połowie XIX wieku Königlich Neudorf (Nowa Wieś Królewska) wkroczyła w fazę gwałtownej transformacji gospodarczej i demograficznej. O ile w 1830 roku wieś liczyła 463 mieszkańców, o tyle zaledwie 15 lat później, w 1845 roku, liczba ta wzrosła niemal dwukrotnie – do 838 osób. W tym czasie było czterech kowali, jeden kołodziej, jeden tkacz i jeden krawiec. Ten dynamiczny skok był bezpośrednio związany z budową linii kolei żelaznej oraz powstaniem na obrzeżach Nowej Wsi Królewskiej aż pięciu cementowni – trzech w dawnych granicach miejscowości, niedaleko dworca kolejowego w Opolu, dwóch przy głównych traktach: groszowickim – cementownia „Bolko”, krakowskim – cementownia „Stadt Oppeln” (później „Piast”). To właśnie ta industrializacja wymusiła rozwój rzemiosła. Kuźnie przestały pełnić jedynie funkcję lokalnych punktów naprawy narzędzi rolniczych, stając się kluczowymi warsztatami obsługującymi intensywny ruch transportowy na trakcie groszowickim oraz rozrastający się przemysł i kolej.
Skoro w oficjalnych dokumentach z przełomu XVIII i XIX wieku (Urbarz) pojawia się pierwsza wzmianka o jednym kowalu w Königlich Neudorf, a zapis w 1845 roku wykazuje już czterech kowali, to świadczy, że miejscowość była znaczącym ośrodkiem rzemieślniczym. To dowód, że od ponad dwustu lat dźwięk młota był stałym elementem tutejszego krajobrazu.
Czterej Mistrzowie z 1845 roku
W moich poszukiwaniach udało mi się zidentyfikować tę czwórkę, która kładła fundamenty pod kowalską potęgę wsi:
Andreas Serwotka (1823-1896). To nazwisko wiąże się z historią najdłużej działającej kuźni znajdującej się przy dawnej Groschowitzerstr. 20 (dziś zbieg ulic Jagiellonów i Alei Przyjaźni), która jest naszą dzisiejszą bohaterką.
Florian Stanitzki (zmarł w 1860 roku). Jego żona Josefa (z domu Dawid) urodziła mu pięć córek – Julię, Florentynę, Marię, Josefę i Franziskę (cztery z nich skończyły tutejszą szkołę w latach 1864,1866,1868 i 1871) i dwóch synów – Franza i Paula. Po śmierci męża, Josefa wyszła drugi raz za mąż za Johanna Brzozę.
Sebastian Bienias wywodził się z Gosławic (Goslawitz), gdzie urodziła się większość jego dzieci. Jeden z jego synów, Josef, przyszedł na świat 27 listopada 1854 roku w Dąbrowicach (Dombrowitz, powiat opolski). Jeszcze przed 1860 rokiem Sebastian wraz z żoną Josefą (z domu Durchanek) oraz dziesięciorgiem dzieci przeprowadzili się do Nowej Wsi Królewskiej (Königlich Neudorf). O tym, że rodzina zapuściła tu korzenie, świadczy fakt, iż co najmniej czwórka ich dzieci kończyła tutejszą szkołę, a kolejni synowie – Johann i Paul – urodzili się już na miejscu. Mistrz Sebastian Bienias osiadł w miejscowości na stałe, o czym świadczą losy jego synów, którzy pozostali blisko rodziców. Paul ożenił się 28 stycznia 1889 roku z Theklą (z domu Michalski). Mieli dwóch synów: Johanna Paula urodzonego 25 stycznia 1890 roku, oraz Paula urodzonego 7 września 1902 roku. Hermann, drugi z synów, ożenił się 5 stycznia 1890 roku z Eugenią Wilhelminą (z domu Hanke). Para doczekała się córki Klary.
Schwierz. Nazwisko kowala wymienione zostało w Urbarzu z 1800 r. Istnieje prawdopodobieństwo, że mowa jest o dziadku Simona Schwierza (1867-1933), przy dużym gospodarstwie dzisiejszych ulic Braci Kowalczyków i Eichendorffa. Jego syn Richard (1908-1985) wybudował na początku lat 30.tych ubiegłego wieku nowy dom wraz z kuźnią przy Karlstrasse 12 (dziś Eichendorffa), którą prowadził jeszcze po wojnie. Dziś została nam tylko relacja dawnego mieszkańca, pana Alojzego: „W czasie wkroczenia Rosjan w naszej dzielnicy spaliło się około 25 domów. Za jednym zamachem od Rosjan spalone zostały: Restauracja Jendralskiego, zakład fryzjerski Kubona oraz dom mieszkalny rolnika Simona Schwierz. Prawdopodobnie było to Rosjanom wskazane oraz naskarżone od jednej kobiety z Ukrainy, która u Schwierza w czasie wojny służyła”. (z relacji A. Mrochenia). Z tej relacji wynika, że gospodarstwo spłonęło, ale nowy dom i kuźnia Richarda, syna rolnika, ocalały.
Dynamika rozwoju rzemiosła i narodziny nowoczesnej wsi
Apogeum rozwoju kowalstwa w naszej miejscowości przypadło na okres międzywojenny. Liczby mówią same za siebie: o ile w 1845 roku odnotowano zaledwie 4 mistrzów, to według rejestrów z 1926 roku w Nowej Wsi Królewskiej (Königlich Neudorf) działało już 15 kowali (Schmied) oraz 3 przodowników kowalskich (Vorschmied). Łącznie było to 18 osób wykonujących ten fach. Tak gwałtowny wzrost nie wynikał jedynie z przyrostu naturalnego, lecz był efektem silnej migracji zarobkowej. Wielu z tych rzemieślników nie wywodziło się z rdzennych rodów – w przeciwieństwie do właścicieli starych kuźni. Nowi przybysze zamieszkiwali głównie powstałe na początku wieku kamienice czynszowe. Pracowali oni zazwyczaj jako najemni fachowcy w warsztatach technicznych cementowni „Bolko”, „Giesel” i „Stadt Oppeln” (późniejszy „Piast”) oraz w Zakładach Naprawy Taboru Kolejowego (ZNTK).
Przełom XIX i XX wieku to dla Nowej Wsi Królewskiej czas prawdziwego „boomu”. W czerwcu 1901 roku powstała parafia, w latach 1902–1904 budowano neogotycki kościół, a bogatsze rody stawiały okazałe kamienice, które miały manifestować ich wysoki status. To nie były już zwykłe wiejskie chaty, ale miejskie kamienice czynszowe, które świadczyły o tym, że miejscowość staje się nowoczesnym przedmieściem Opola, a nie tylko rolniczą wioską. Rozbudowa kolei i cementowni sprawiła, że pod zabudowę zabierano kolejne tereny rolnicze. Rolnicy pozbawieni ziemi potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości, inwestując właśnie w budowę kamienic.
Jednym z pierwszych tak wielkomiejskich budynków była kamienica Kurpiersów przy dzisiejszej ul. Jagiellonów 4 i 6. Wzniesiona przed 1900 rokiem, wyprzedziła nawet budowę szkoły i kościoła, będąc dowodem na to, że prywatny kapitał rodziny Kurpiersów budował nowoczesną wieś szybciej niż oficjalne instytucje. To nie był tylko budynek – to było gospodarcze serce miejscowości, gdzie kuźnia, karczma czy sklep nosiły nazwiska związane z krwią i powinowactwem rodów Serwotków oraz Kurpiersów.
Właśnie te sploty interesów, rodzinnych powiązań i ciężkiej pracy przy kowadle stworzyły fundament, na którym wyrosła legenda najsłynniejszego warsztatu w okolicy – kuźni przy Groschowitzerstr. 20, której poświęcona będzie druga część tej opowieści.
Galeria Starej Kuźni
Galeria wyburzenie Starej Kuźni
Jak narodziło się kowalstwo w Novej Villi. Mapa z 1825 roku

WIELKIE SPROSTOWANIE! Jak jedna linijka tekstu z Urbarza i drewniana dzwonnica wywróciły historię nowowiejskich kuźni.
Zanim wypuszczę w świat przygotowywaną drugą część historii kowalstwa i rodowej sagi nowowiejskich kuźni, muszę na chwilę zaciągnąć hamulec ręczny. Kto mnie zna, ten wie, że praca w archiwach to dla mnie nie jest zwykłe przerzucanie starych papierów i zdjęć. Kiedy czuję, że jakiś detal w moich detektywistycznych poszukiwaniach uwiera jak kamyk w bucie, nie spocznę, dopóki nie sprawdzę wszystkiego u samego źródła. I właśnie przez ten jeden uporczywy kamyk nastała cisza między pierwszą częścią historii Starej Kuźni a tą drugą, którą miałem już niemal gotową do publikacji. Dzisiaj jednak, zamiast obiecanej kontynuacji mam dla Was coś znacznie lepszego: archiwalny przełom i wielkie, wręcz magiczne sprostowanie!
W powielanych od lat opracowaniach utarło się przekonanie, że w 1800 roku jedynym kowalem w Nowej Wsi był niejaki Schwierz. Sam w pierwszej części naszej opowieści wspominałem to nazwisko. Idąc za opublikowanymi wcześniej tekstami napisałem, że był pierwszym udokumentowanym z nazwiska kowalem w naszej miejscowości. Ale uwaga! Choć nazwisko Schwierz faktycznie pojawia się w kontekście kowalstwa w Nowej Wsi, to jego kuźnia powstała znacznie, znacznie później – dojrzała we mnie myśl, żeby w końcu osobiście poszukać tego właściwego kowala w pruskim Urbarzu z 1800 roku. Gdy dowiedziałem się, że interesujący mnie od dawna Urbarz został przewieziony z opolskiego Archiwum do Krakowa ze względu na planowany remont, nie czekałem ani chwili. Zamówiłem i zainwestowałem w pełny skan dokumentu liczącego 590 paragrafów, pisanych gęstą, trudną do odczytania kurentą (Kurrentschrift). Było warto, bo czasami zrewidowanie własnych wcześniejszych założeń, gdy tylko znajdujemy twardszy dowód w źródle, wymaga uporu, ale przynosi radość, którą inni może nie dostrzegają w „nałogowych” pasjonatach. Praca zawodowa, permanentny brak czasu na poszukiwawcze pasje a przez to zarywane często noce, rekompensują takie drobne odkrycia.
Zagadka z pierwszym nazwiskiem kowala rozwiązała się szybko, bo już na dziesiątej stronie, przy paragrafie 19 wpis był jednoznaczny: w 1800 roku żadnego Schwierza przy kowalstwie po prostu nie ma! Ktoś przed dekadami błędnie odczytał dawne pismo i przypisał tę profesję Schwierzowi, a kolejni badacze – ze mną na czele – po prostu to powielali. Tymczasem w wykazie, wśród dziewięciu wolnych gospodarzy na trzeciej pozycji pod numerem posesji 11, czarno na białym widnieje wpis: Thomas Kurpiers – Kretschmer und Schmied, czyli karczmarz i kowal! To był pierwszy przełom.
Kiedy zacząłem drążyć głębiej, ukazał mi się prawdziwy fundament tego rodu. Korzenie ich potęgi sięgają jeszcze dalej – w kontrakcie małżeńskim z Gosławic z 1761 roku, na który trafiłem w grupie „Kocham Opole & Opolskie”. Dzięki niestrudzonemu „detektywowi” Sebastianowi odnalazłem w nim Christopha Kurpiersa, który podpisał się dumnie jako dziedziczny sołtys (Erbschulze), będąc faktycznym panem na włościach w dawnych, przed pruskich czasach.

Z kolei pruski Urbarz z 1800 roku pokazuje nam potęgę całej rodziny: Kurpiersowie trzymali w garści kluczowe posesje – Thomas siedział na numerze 11, Jendra gospodarował na 22, Jan na 35, a Nicolay, choć w uwikłaniu pańszczyźnianym, trzymał zagrodę pod numerem 33. To był potężny, rozgałęziony klan, który kontrolował najlepsze ziemie w osadzie. Ale kawałek niżej, pod pozycją dziewiątą i numerem domu 7, odnajdujemy drugiego bohatera naszej opowieści – Jakuba Serwotkę! Kiedy zaczynałem układać w całość tę naszą nowowiejską sagę, byłem święcie przekonany, że pionierem nowowiejskiego kowalstwa był właśnie Jakub Serwotka. Jednak wnikliwa analiza Urbarza przynosi sensacyjne sprostowanie: choć Serwotka figuruje w dokumencie jako wolny bauer ze specyficzną dzierżawą i obowiązkami transportowymi, to miano prawdziwego „mistrza ognia i kielicha” należało wówczas do Thomasa Kurpiersa. To on, łącząc fach kowala z przywilejem karczmarza, stworzył fundament pod późniejszą sławę tego miejsca, którą Serwotkowie przejęli i rozwinęli dopiero w kolejnych latach.
To był kolejny przełom. Ale najciekawsze przyszło chwilę później, gdy zacząłem drążyć pytanie: gdzie właściwie stała ta pierwsza kuźnia Thomasa Kurpiersa? Dotąd wszyscy – włącznie ze mną – automatycznie zakładali, że chodzi o znany nam warsztat przy dawnej Groschowitzerstrasse 20 (dzisiejszej Alei Przyjaźni), tuż przy dawnym trakcie z Opola do Kędzierzyna. Tymczasem na ósmej stronie Urbarza, w paragrafach 14, 15 i 16, natrafiłem na coś, co rzuca nowe światło na całą mapę starej wsi. W opisie osady zaznaczono, że nie było u nas jeszcze kościoła ani szkoły, ale stało drewniana dzwonnica należąca do Gminy. Dzwon zwoływał do modlitwy na „Anioł Pański”, informował o śmierci, pożarze i służył do zwoływania mieszkańców. A przy tym padła kluczowa informacja: „Sub Numero 11 gelegen”, czyli usytuowana przy budynku numer 11!
W tym momencie klocki same się ułożyły. Doskonale wiemy, że na miejscu tej starej dzwonnicy, u zbiegu ulic Jagiellonów i Henryka Pobożnego, wzniesiono kosztem Gminy w 1847 roku znaną nam dziś murowaną, trzykondygnacyjną kapliczkę-dzwonnicę, sam dzwon ufundowali trzej mieszkańcy, wśród których był sołtys Jakob Kurpies! Analiza numeracji zaprowadziła mnie do starych numerów posesji (nr 11 i nr 7) i potwierdziła, że kolebka rzemiosła – najstarsza kuźnia Thomasa Kurpiersa – wcale nie powstała przy drodze na Groszowice, ale w samym sercu wsi, tuż obok karczmy i słynnej później „Central Gasthof”. Starsi mieszkańcy pamiętali zresztą, że obok gospody, tam gdzie dziś rośnie piękny kasztanowiec, stała jakaś kuźnia. Teraz wreszcie mamy na to potwierdzenie!
Thomas połączył więc fach kowala z karczmą pod jedenastką. Kiedy jednak wieś zaczęła się rozwijać, a główny ruch przeniósł na trakt kędzierzyński, Stara Kuźnia przy Jagiellonów powoli traciła na znaczeniu. I tu na scenę wkracza ród Serwotków, czyli nasz Kuba spod siódemki! Trzeba pamiętać, że Kurpiersowie i Serwotkowie to były sąsiadujące ze sobą od dawna, mocno skoligacone rody. Żeby ziemia i majątek nie uciekały, żenili się między sobą i dogadywali bez zbędnych sporów. Dzięki tym bliskim relacjom i rodzinnym ugodom obie rodziny po prostu mądrze podzieliły się rolami. Kurpiersowie trzymali się gospodarki oraz karczmarstwa, a Serwotkowie chwycili za kowalski młot i postawili dużą, nowoczesną kuźnię przy dzisiejszej Alei Przyjaźni 20, przejmując ten fach na kolejne pokolenia. A że byli gospodarni i zorganizowani, to szło to w parze z ich wielkim wpływem na całe wiejskie życie w XIX wieku.
Z dawnych akt szkolnych i urzędowych wyłania się fascynująca lista włodarzy: w 1821 roku Johann Schwierz, Jan Kurpiers, Nikolaus Waletzko jako zarządca szkoły. 1823 – Urban Broy, Josef Serwotka i Matthias Kurpiers zasiadają jako sędziowie polubowni (Gerichtsleute), rozstrzygając najważniejsze spory we wsi. 1827 – Franz Bias jako wójt (współfundator dzwonu w kaplicy-dzwonnicy). 1832 – Lorenz Klimek a w 1839 roku Jakob Kurpies sprawuje urząd sołtysa i dokłada się w 1847 roku do wiejskiego dzwonu w kaplicy-dzwonnicy. Kurpiersowie i Serwotkowie trzymali w swoich rękach całą Nową Wieś! Mało tego, Kurpiersowie na samym „Central Gasthof” wcale nie poprzestali. To genialny dowód na ten niesamowity, nowowiejski zmysł biznesowy obu rodów. Kurpiersowie i Serwotkowie stworzyli tam prawdziwe lokalne centrum usługowe. Znali przecież wieczną zasadę tamtych czasów: gdzie kuje się konie i naprawia wozy, tam woźnica i podróżni muszą na coś czekać. Kiedy więc Kuba Serwotka postawił nową kuźnię przy głównym trakcie, Kurpiersowie błyskawicznie otworzyli kolejną gospodę tuż obok niej, żeby podróżni mieli gdzie usiąść przy piwie. To był prawdziwy majstersztyk dawnego nowowiejskiego biznesu!
Ta jedna linijka z Urbarza i wzmianka o dzwonnicy wreszcie porządkują naszą historię. W kolejnej części sagi oddamy więc najpierw to, co się należy Thomasowi Kurpiersowi i jego zapomnianej kuźni przy ulicy Pobożnego, a potem przejdziemy do wielkiej sztafety rodu Serwotków przy dzisiejszej Alei Przyjaźni. To są właśnie te momenty, dla których warto żyć i badać naszą lokalną historię – ta nagła ekscytacja, kiedy człowiek dowiaduje się, jak było naprawdę! Teraz, gdy wszystko się zgadza, po tym fascynującym doświadczeniu, jak archiwa potrafią zburzyć najbardziej logiczną konstrukcję, a zarazem dać klucz do prawdy… możemy ze spokojnym sumieniem wracać do naszej Starej Kuźni!