Przejdź do treści

IZBA REGIONALNA

Izba Regionalna w Nowej Wsi Królewskiej.

26 maja 2009 roku została uroczyście otwarta Izba Regionalna w Nowej Wsi Królewskiej – dzielnicy Opola.

Już od dawna pasjonatom i hobbystom, którzy gromadzili wszelkie pamiątki po naszych przodkach marzyło się, by znaleźć miejsce na stałą ekspozycję, które byłoby takim naszym mało ojczyźnianym muzeum. Okazja się nadarzyła, bowiem pani dyrektor Szkoły Podstawowej nr 16 Józefa Marciniak przygotowując obchody 40. lecia szkoły zaproponowała utworzenie Izby Regionalnej w tej szkole. Na ten cel zaadoptowano pomieszczenia po byłych pracowniach zajęć praktyczno – technicznych.

Fundamentem tego przedsięwzięcia stały się niezwykle bogate zbiory mieszkańca naszej dzielnicy – Henryka Słabego oraz Joachima Sosnowskiego. Ich entuzjazm oraz organizacyjna sprawność pani Betiny Janiszewskiej pracownika administracji szkoły doprowadziły do powstania dzielnicowego małego muzeum. Ta nasza Dzielnicowa Izba Regionalna to wehikuł czasu, który przenosi nas w przeszłość już w momencie przekroczenia jej progów. I wtedy to właśnie rozpoczynamy podróż w otoczeniu zdjęć i sprzętów po dniu codziennym i odświętnym naszych dziadów. Jesteśmy z nimi w ich mieszkaniu, w kuchni, salonie, udajemy się do sklepu i kościoła, podglądamy z czego się modlili, wyobrażamy sobie jak spędzali wolny czas (wyszynk, sprzęty sportowe), nawet możemy usiąść w szkolnej ławie i zajrzeć w ich zeszyty, książki i …klasówki. A na koniec naszego pobytu możemy prześledzić historię techniki medialnej, bo sporo miejsca zajmują stare radia i telewizory. Ba, można nawet posłuchać starego gramofonu i płyt winylowych oraz pocztówkowych. Tu każdy sprzęt, każde zdjęcie ma swoją historię, po prostu ma duszę.

Powstanie Izby jest dowodem na to, że przeszłości tej materialnej nie wolno wyrzucać na śmietnik a przeszłości duchowej wyrzucać z pamięci, bo My przecież jesteśmy tylko ogniwem w łańcuchu historii, po nas przyjdą nasze dzieci. Co my im zostawimy? Czy zerwiemy ten łańcuch? Czy go będziemy scalać? To zależy od nas.

Myślę, że kiedy wrastam korzeniami w swoje miejsce na ziemi, to wtedy się rozglądam wokół siebie i mogę powiedzieć: „Tu znaczę tyle ile znaczyć chcę”.

Prof. Stanisław Nicieja, który był na otwarciu Izby Regionalnej zapisał w księdze pamiątkowej: „Dyrekcji Szkoły i Kolekcjonerom Panom Joachimowi Sosnowskiemu i Henrykowi Słabemu gratuluję pomysłu, pasji i konsekwencji. W efekcie szkoła imieniem Nałkowskiej ma jedną z najwartościowszych i najoryginalniejszych Izb Regionalnych w Polsce”.

Czarny czwartek i nowy rozdział historii Izby

Misja tej wspaniałej placówki, wznoszonej w murach szkolnych  z takim trudem, entuzjazmem i wiarą w wielkie ideały „małej ojczyzny”, została nagle i bezdusznie przerwana 13 maja 2016 roku.

​To był dla nas niezwykle bolesny i gorzki dzień. Choć w rocznicowych publikacjach ówczesna dyrekcja szkoły pisała piękne słowa o konieczności ochrony dziedzictwa przed zapomnieniem i szukaniu własnych korzeni, rzeczywistość okazała się uderzająco urzędnicza. Gdy w placówce zabrakło miejsca i pojawiła się administracyjna potrzeba otwarcia nowego oddziału przedszkolnego, cała ta pielęgnowana tożsamość przegrała z arkuszem kalkulacyjnym. Po siedmiu latach tworzenia tego miejsca, z dnia na dzień zostaliśmy zmuszeni do spakowania dzieła naszej życiowej pasji i opuszczenia szkoły. Usłyszeliśmy urzędowe „dziękujemy, już nie jesteście potrzebni”. Setki godzin społecznej pracy, zaufanie mieszkańców oddających nam pamiątki oraz duma z unikalnego muzeum – wszystko to zostało brutalnie wtłoczone w kartonowe pudła. Zostaliśmy potraktowani instrumentalnie – jako chwilowa dekoracja, która przestała pasować do nowych planów budynku. ​Dla przyszłych pokoleń niech to będzie dowód na to, że urzędniczy zachwyt bywa ulotny, prawdziwa pasja jest jednak niezniszczalna.

​Nie załamaliśmy rąk. Henryk Słaby – człowiek, którego serce i praca zbudowały tę kolekcję – powiedział krótko: „Poradzimy sobie”. Całkowicie własnym sumptem, bez grosza pomocy z zewnątrz, bez żadnego wsparcia ze strony administracji szkoły czy miasta, wybudował na terenie swojego prywatnego ogródka dużą, drewnianą wiatę. Włożyliśmy w to mnóstwo sił, by zabezpieczyć uratowane eksponaty. Zaledwie cztery miesiące później, 16 września 2016 roku nasza placówka – odtąd już jako Prywatna Izba Regionalna w Nowej Wsi Królewskiej – na nowo oficjalnie otworzyła swoje podwoje.

​Choć dziś całe miasto i okoliczni mieszkańcy chwalą pana Henryka za to piękne, tętniące życiem miejsce, często nie pamiętają już o  doznanej wtedy krzywdzie i nagłym usunieciu nas ze szkolnych murów. My jednak pamiętamy. I jesteśmy dumni, że tożsamość Nowej Wsi Królewskiej ostatecznie wygrała z bezdusznym systemem. Nasza Izba trwa dumnie do dziś – stworzona nie decyzją urzędników czy dyrekcji, lecz czystym sercem i uporem ludzi, którzy doskonale wiedzą, kim są.

Mój osobisty apel:

​Chciałbym, aby to miejsce nigdy nie było wyłącznie rzędem wystawowych gablot, lecz tętniącym życiem domem spotkań dla wszystkich mieszkańców Nowej Wsi Królewskiej. Niech ta Izba żyje i niech stale wzbogaca się o Wasze pamiątki, drodzy Mieszkańcy.

​Dlatego gorąco Was proszę: nie wyrzucajcie starych fotografii ani sprzętów, które dziś wydają się niemodne i nie pasują do nowoczesnych, designerskich wnętrz. Zanim cokolwiek spiszecie na straty, przynieście to do nas. Oddajcie je do naszego wspólnego, dzielnicowego muzeum, by ocalić je od zapomnienia.

Joachim Sosnowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *