Przejdź do treści

OCHOTNICZA STRAŻ POŻARNA

Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowej Wsi Królewskiej

Urbarz z 1800 r. informuje, że już wtedy mieszkańcy wsi posiadali urządzenia do gaszenia pożaru – jakby ochotniczą straż pożarną. Urządzenia były ich wspólną własnością. Prawdziwą jednak Ochotniczą Straż Pożarną w Nowej Wsi Królewskiej założono w 1899 r. po pożarach stodół na ul. Solskiego (wtedy Josefstr.). Inicjatorem i jej pierwszym naczelnikiem był Paul Schichta z Wilhelmstr. 50 (Jagiellonów), później zaś (do II wojny światowej ) jego syn. Remiza strażacka pierwotnie mieściła się na Wilhelmstr. (Jagiellonów) przy posesjach między nr 31 a 39. Plac ćwiczeń dla straży urządzono przy pl. Kościelnym naprzeciw szkoły nr 15 (obecnie Hospicjum „Betania”) Dawniej znajdowało się tam boisko i schron przeciwlotniczy należący do szkoły. Dzisiaj w tym miejscu znajdują się dwie prywatne posesje na których wybudowano domy mieszkalne. Na początku lat pięćdziesiątych remizę przeniesiono z ulicy Jagiellonów na Solskiego 13. Na posesji starego gospodarstwa przerobiono stodołę na garaże i otwarto świetlicę z prawdziwego zdarzenia. Głównym wyposażeniem straży przez wiele lat była ręczna sikawka konna. Przed II wojną światową OSP w Nowej Wsi Królewskiej posiadała spalinowy samochód 8 osobowy marki Steyer z doczepą, na której była motopompa o wydajności 800 l./min., dwie sikawki ręczne o wydajności 400 l./min. i dwukołową – 16 metrową drabinę składaną oraz drabiny hakowe. Po II wojnie wyposażenie straży trzeba było od nowa kompletować ponieważ dotychczasowe zostało wyszabrowane. Pierwszy po wojnie wóz bojowy Komenda Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowej Wsi Królewskiej otrzymała w 1955 r. Był to połyskujący czerwonym lakierem STAR 20. Pod koniec lat pięćdziesiątych Komenda OSP zmieniła nazwę na Stowarzyszenie Ochotniczej Straży Pożarnej Opole 8 i miała wtedy opinię najlepszej OSP w województwie a na I Ogólnopolskich Zawodach Pożarniczych w Zabrzu w 1964 r. zajęła piąte miejsce.

OSP w Nowej Wsi Królewskiej przetrwała do 1991 r. i była jedną z najstarszych w województwie. W latach osiemdziesiątych na tyłach istniejącej remizy rozpoczęto budowę nowej – dużej remizy strażackiej. Projekt był ambitny, ale niestety nie dokończony, bo w lutym 1990 budowę nowego obiektu przejęło miasto nie wyrażając woli kontynuacji finansowania tego zamierzenia. Historia tak wyróżniającej się w województwie Ochotniczej Straży Pożarnej z Nowej Wsi Królewskiej wymaga udokumentowania kolejnych jej naczelników i komendantów, tak by przetrwali w naszej zbiorowej pamięci. Po II wojnie prezesami OSP byli: Glomb, Teodor Gondro, Helmut Damaszek (1958-1962), który w trakcie II kadencji wyemigrował do Niemiec. W latach 1964–1971 prezesem był Herbert Wocka z ul. Nałkowskiej 7 (wyemigrował do Niemiec), następnie od 1971–1974 Józef Drost, a od 1974–Józef Ślusarski, pełnił tę funkcję aż do śmierci w 1987 r. Ostatnim prezesem OSP NWK był w latach 1987–1991 Adam Złotek z ul. Obr. Stalingradu. Po wojnie, funkcję naczelnika OSP sprawowali: początkowo syn założyciela straży – Schichta, następnie Paweł Ochota, który był jednocześnie zastępcą naczelnika rejonowego, później Józef Stasz z al. Przyjaźni 55 (1954-1958), Gerard Klimek z al. Przyjaźni (1958-1962), od marca 1962 r. do 1964 r. znów Paweł Ochota, następnie: Alfred Gawlik (1964-1971), Helmut Drost (1971-1974), Alfred Gawlik (1974-1990), Bogusław Fluda (1990-1991).

Bycie strażakiem w Nowej Wsi Królewskiej stało się rodzinną tradycją, która przechodziła z ojca na syna. Jednym z najbardziej wzruszających tego dowodów jest historia rodziny Kallów: W 1913 r. Stanisław Kalla miał 16 lat. Mieszkał w Półwsi. Któregoś dnia w jednym z zabudowań wybuchł „srogi ogień”. Kalla wyniósł wówczas z płonącego domu półtoraroczną dziewczynkę. Półwieś obdarzyła młodego człowieka mianem bohatera, a Kalla poświęcił się od tej pory bez reszty walce z pożarami. Najpierw był jednym z najbardziej wytrzymałych i ofiarnych „machaczy”, którzy w czasie pożaru poruszali siłą swych mięśni pompę konnej sikawki. Potem, w roku 1923, Stanisław Kalla przeprowadził się do Nowej Wsi Królewskiej, a istniejąca tu od roku 1899 Ochotnicza Straż Pożarna zyskała wiernego i ofiarnego członka. Stanisław Kalla zmarł w 1964 r. służąc w szeregach OSP ponad czterdzieści lat. Pożarnictwo stało się rodzinnym hobby familii Kallów i przeszło na następne pokolenia. Syn Stanisława – Jan Kalla był kierowcą MPK i często jeździł czerwonym autobusem przez Nową Wieś Królewską. Gdy syreny obwieszczały pożar w Nowej Wsi lub okolicy, Jan Kalla zjeżdżał autobusem z trasy, przywoził pasażerów pod remizę i…zostawiał ich na pastwę losu, przesiadając się błyskawicznie za kierownicę pożarniczego „Stara”. Jak wieść nosiła, pasażerowie przyjmowali to wszystko ze zrozumieniem i nigdy nie narzekali, Co najwyżej telefonowali do dyrekcji MPK by przysłała nowego kierowcę. Stanisław Kalla, jego syn Jan i wnuk Joachim poświęcali ochotniczej straży wiele wolnych chwil. Takich rodzinnych klanów w OSP NWK było więcej m.in. mój ojciec – Reinhold Sosnowski i jego bracia: Helmut i Rudolf, bracia Gawlikowie: Reinhold, Ernest i Alfred, bracia Drost: Joachim, Józef, Helmut i Jerzy, Mila Janusz i Roman, Kaleja Henryk i syn Robert, bracia Robert i Jarosław Żerek, bracia Wiesław i Jarosław Skrzyniarz, Wojciech i Jacek Grzelec.

Historia Ochotniczej Straży Pożarnej NWK to piękna karta dziejów naszej dzielnicy, tym bardziej nam bliska, że tworzyli ją częstokroć nasi najbliżsi – dziadkowie, ojcowie, wujkowie, bracia. To, że istniała już w 1800 roku świadczyć może o solidarności i jedności dzielnicy a jej przetrwanie przez tyle lat o wspólnych celach społeczności. Warto czasami odtworzyć historię, by budować swój świat wartości na obraz i podobieństwo świata wartości dziadów i ojców a nie przysposabiać obce kulturowo wzorce.

Joachim Sosnowski

Z rozdziału V książki o Nowej Wsi Królewskiej